Ja, mam bardzo śmieszne wspomnienie ze szkolenia, bo nasza koleżanka chciała zrobić przyjaciółce żart i ją przestraszyć, w tym celu ukryła się za drzwiami sali, w której odbywało się szkolenie. Dziewczyny dawały jej znaki, że tamta się zbliża i kiedy ona wyskoczyła... akurat wszedł wykładowca. To był widok - ach! bezcenny.
Jeżeli wykładowca fajny i zpoczuciem humoru, to da się przeżyć. Byłam kiedyś na szkoleniu, które było bardzo nudne i czekałam tylko na koniec, więc mówię po cichu do kolezanki: "może Pan wreszcie by skończył?". "Nie, jeszcze nie skończyłem" - odrzekł wykładowca przy tablicy. Nie wiem jak on to dosłyszał... Wstyd było...
Witam. Mnie się kiedyś przydażyła taka historia, że wykładowca spadł z krzesła. Dosłownie! A swoją drogą mieliśmy mieć test sprawdzający i on akutat o tym mówił, gdy krzesło się popsuło i zza biurka dodał: "Niedostateczne też będą" Machał przy tym palcem wskazującym.
Witam. Mnie się kiedyś przydażyła taka historia, że wykładowca spadł z krzesła. Dosłownie! A swoją drogą mieliśmy mieć test sprawdzający i on akutat o tym mówił, gdy krzesło się popsuło i zza biurka dodał: "Niedostateczne też będą" Machał przy tym palcem wskazującym.
Zabawne . Ale czy, to nie jest historyjka z lat szkolnych?
Zabawne . Ale czy, to nie jest historyjka z lat szkolnych?
Nie bądźmy, aż tacy, może to prawdziwa opowieść. A tak wracając do tematu to mi się nie przydarzyła żadna śmieszna historia. Jedyna to była taka, że kolega spadł z krzesła i spadając spodwodował falę domino, ludzie zaczeli się kłaść jeden na drugiego.
No, generalnie, widzę, że historie na poziomie "dostał tortem w twarz". Ciekawe czy naprawdę nie ma fajnych historii ze szkoleń? Czy wszystkie są takie nudne?
[quote="Aschiwazz]Jedyna to była taka, że kolega spadł z krzesła i spadając spodwodował falę domino, ludzie zaczeli się kłaść jeden na drugiego. [/quote]
Myśłałam, że w stanie nietrzeżwosci lepiej nie iść na szkolenie . Faktycznie dziecinne te historie...Może coś z wyższej półki
A mnie stę te wszystkie historie podobają, szkolenia mają to do siebie, że potem przez długie lata pamiętamy te szkolenia na których coś się wydarzyło, a inne odchodzą w niepamięć. Ta historia mi się nie przydarzyła, ale mojemu wykładowcy. Kiedy zaczynał pracę na uczelni, jego zwierzchnik kazał mu na jakimś egzamninie usiaść na końcu sali, wtopić sie w tłum i pilnować studentów, żeby nie ściagali. Ciekawi jesteście, jak zakończyła się ta historia? Po egzaminie ten szef zapytał mojego wykładowce, dlaczego pomógł studentowi rozwiązać zadania, jego odpowieź była następująca: - Zaproponował mi 3 gotowe, dobrze rozwiazane za 2 kolejne, opłacało się no nie? Jest jeszcze jeden watek tej historii, otóż owy student miał później wykłady właśnie z tym "wspólnikiem z egzaminów". Kiedy wszedł do auli i zobaczył go na katedrze - zbladł, do końca życia zapamięta ten egzamin.
Mysle ze takie smieszne sytuacje sa potrzebne by rozladowac atmosfere, bo inaczej czlowiek siedzi jak na szpilkach. Mi utkwila najbardziej smieszna sytuacja w pamieci, kiedy mojemu lektorowi jez angielskiego sprzet audio odmowil posluszenstwa i wymsknelo mu sie male k*rwa po polsku
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość
Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum Nie możesz edytować swoich postów na tym forum Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum Nie możesz dodawać załączników na tym forum